Czarna róża




 Siedziałam w fotelu, kiedy przyjechał dziadek. Siwy starszy pan w kapeluszu z uśmiechem, który z jednej strony był miły i łaskawy dla takiego dziecka jak ja, z drugiej tajemniczy. I wtedy zrodziło się moje pierwsze pytanie: kim jest dziadek i co ukrywa.

Mama zapytała mnie, czy chcę jechać do dziadka.

No pewnie. Skinęłam głową i poszłam się przebrać.

Założyłam spódniczkę i bluzkę i moje różowe buciki. Mam 3 latka, ale coś mi się wydaje, że jeszcze muszę mieć różową sukienkę do tej misji. Pomyślałam, po czym spakowałam rzeczy w walizeczkę.

Co do dziadka powinno się brać? Ubiór nie grał roli. Wzięłam więc to, co lubiłam. Zastanawiałam się tylko nad misiem. Jednak stwierdziłam, że nie będzie mi potrzebny. Nie u dziadka.

— Nell jesteś gotowa?

Mama krzyknęła z kuchni.

— Tak mamusiu. Już idę.

— Jaka ona grzeczna i spokojna — powiedział dziadek.

Hm. Człowiek musi być spokojny i grzeczny wtedy go lubią.

No dobrze. Będę więc grzeczna i spokojna.

— Nell nie bierzesz misia?

Zapytała mama.

— Nie mamusiu. Nie będzie mi potrzebny.

Nie u dziadka pomyślałam.

— A nie będziesz płakać?

Nie zdążyłam odpowiedzieć. Dziadek był pierwszy.

— Nie będzie. Duże dziewczynki nie płaczą.

Spojrzałam na dziadka i uśmiechnęłam się przekornie.

Nie płaczą mówicie. Ok. Da się zrobić.

Wyszłam za dziadkiem do samochodu. Wzięliśmy też mojego brata.

Było już ciemno na dworze. Siedziałam w samochodzie milcząc i obserwując mijające drzewa. Dziadek też się nie odzywał. Włączył muzykę i wzdychał.

Aż w pewnym momencie powiedział:

— Jutro zrobię śniadanie. Zaprosimy twoich kuzynów i posiedzimy. Zjemy śniadanie wielkanocne, a później pójdziemy na spacer.

— A co to jest śniadanie wielkanocne? — zapytałam dziadka.

Nie byłam pewna czy dobrze zadałam to pytanie. Ale dziadek zrozumiał.

— Wiesz Nell śniadanie jest wtedy kiedy rodzina się zjeżdża. Siedzi się razem i rozmawia. Gdzie najstarszy i najmądrzejszy członek rodziny daje poświęcone pokarmy.

Dziadek zaśmiał się przekornie.

Najmądrzejszy. Pomyślałam.

Długo myślałam powtarzając w duszy słowa:

-grzeczna,

-spokojna,

-a w wielkanocne śniadanie najmądrzejszy daje poświęcone pokarmy.

Hm zapamiętam.

— O czym myślisz Nell? — zapytał dziadek.

— O niczym takim dziadku. Zastanawiałam się czy dużo mam tych kuzynów.

— Dużo Nell. Mamy bardzo wielką rodzinę. Pamiętaj — rodzina to piedestał istnienia od którego się wywodzisz. Zapamiętaj to na zawsze. To Twoje zasady którymi podążasz.

— Zasady? — zapytałam dziadka.

— Tak. Od najstarszego pokolenia wdraża się zasady. Coś bez czego rodzina nie przetrwa.

— Dobrze dziadku. Będę pamiętała.

— Ty to chyba będziesz podawał pokarmy jutro?

Dziadek się zaśmiał.

— Tak.

— A jak myślisz dlaczego?

— Bo jesteś najmądrzejszy.

— Dokładnie Nell. Mądrze mówisz.

Hm już mądrze mówię.

Ciekawe.

Myśląc to doklejałam kolejne części rozmowy do swoich wytyczonych zasad.

Dojechaliśmy.


AKoDu

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czarna róża

Rytm tętniącego miasta