Posty

Czarna róża

Obraz
  Siedziałam w fotelu, kiedy przyjechał dziadek. Siwy starszy pan w kapeluszu z uśmiechem, który z jednej strony był miły i łaskawy dla takiego dziecka jak ja, z drugiej tajemniczy. I wtedy zrodziło się moje pierwsze pytanie: kim jest dziadek i co ukrywa. Mama zapytała mnie, czy chcę jechać do dziadka. No pewnie. Skinęłam głową i poszłam się przebrać. Założyłam spódniczkę i bluzkę i moje różowe buciki. Mam 3 latka, ale coś mi się wydaje, że jeszcze muszę mieć różową sukienkę do tej misji. Pomyślałam, po czym spakowałam rzeczy w walizeczkę. Co do dziadka powinno się brać? Ubiór nie grał roli. Wzięłam więc to, co lubiłam. Zastanawiałam się tylko nad misiem. Jednak stwierdziłam, że nie będzie mi potrzebny. Nie u dziadka. — Nell jesteś gotowa? Mama krzyknęła z kuchni. — Tak mamusiu. Już idę. — Jaka ona grzeczna i spokojna — powiedział dziadek. Hm. Człowiek musi być spokojny i grzeczny wtedy go lubią. No dobrze. Będę więc grzeczna i spokojna. — Nell nie bierzesz misia? Zapytała mama. —...

Czarna róża

Obraz
  NIC MI NIE DAŁAŚ. A dziś próbujesz zabrać coś ode mnie. Choć brzmi to okrutnie, sama wyhodowałaś we mnie tę odpowiedź. Karmiłaś ją latami. Milczeniem. Wymaganiami. Poczuciem długu, którego nigdy nie zaciągałam. Gdzie jest dziś Twoja pewność? Gdzie Twoje zasady? Gdzie Twoja gra? Przecież to Ty rozdawałaś karty. Ty ustalałaś reguły. Ty uczyłaś, że rodzina jest rachunkiem. Że bliskość trzeba odpracować. Że miłość ma swoją cenę. Ja tylko nauczyłam się tej lekcji. I dziś odgrywam ją dokładnie tak, jak została mi pokazana. Przez całe życie szłam z jokerem ciszy. Patrzyłam. Zapamiętywałam. Milczałam. A dziś wykładam go na stół. Nie po to, by wygrać. Nie po to, by się zemścić. Po to, by zakończyć grę. Zapraszam do świata Nell "Czarna róża " Dom. Strategiczne miejsce każdej rodziny. Mój był stary. Stary z rozumowania i z wyglądu. Ale zrodził mi myśl piedestału. Czegoś, co jest twierdzą, w której jest bezpiecznie. W której nawet ciemną nocą wiadomo, co się robi. Dom i schemat jak nal...

Rytm tętniącego miasta

  Usiadłam. W cichym pokoju. Pełna zadumy, z oddechem głębokim, prawie z piersi wyrywającym. Patrzyłam na meble i opiłki kurzu unoszące się z dworu. Patrzyłam na kolor ścian i na ten stan ciszy. Wszystko jak karta pokera, wygrana przed laty. Tylko wtedy radość nosiła dziwaczny szum. Dziś to chyba w całości jest cichy serca full. Bo co więcej jest potrzebne, gdy kręgosłup dorasta? Chwila ciszy. Zadumy. Nie poklask tętniącego miasta. AKoDu